Dzisiejsza data

Main Menu

Statystyka

Odsłon : 107251
Naszą witrynę przegląda teraz 14 gości 

Logowanie



Polskie Wici
Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie PDF Drukuj Email
poniedziałek, 09 sierpnia 2010 19:22

Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie

Przy krzyżu pod Pałacem Prezydenckim stoją nasze Matki i Babcie. Modlą się na Różańcu. Noc w noc naćpana/pijana lewacka młodzież wyzywa je, kopie i popycha, opluwa, oddaje mocz do zniczy, wypina gołe tyłki w stronę krzyża. Klnie, wyje i prowokuje. Wyśmiewa i grozi. Na koszulkach ma pentagramy.

Policja wzywana, proszona o ochronę starszych kobiet, nie reaguje: 'Proszę zrozumieć, nie możemy.' Cokolwiek to znaczy. Mogą za to często legitymować obrońców Krzyża.

3 sierpnia o godz. 3 nad ranem, przywiezione ciężarówkami służby ustawiły wielki kordon barier wokół krzyża. 'Było ich ze 100 albo 200, każdy miał jedną barierkę. Zajęło im to 5 minut' opowiadali ludzie. Odcięli grupę obrońców Krzyża. Od tej pory nie wolno im było podać nawet butelki wody. 'Agresywnej młodzieży za to straż dała wodę, a tym starszym paniom tutaj ani kropli' opowiadał świadek.

Kiedy w południe zebrało się kilka tysięcy osób, kordon straży miejskiej, policji, BORu i wojska użył gazu w stronę ludzi. Widziałam jak wywleczono człowieka z krzyżem z tłumu, powalono na ziemię, skuto i wyprowadzono. Krzyż zabrano.

'Patrz, synu. Tak było za komuny' powiedziała jakaś kobieta. 'Tak było' przytaknęło małżeństwo obok. Spojrzałam na transparent nad głowami: WITAMY W PRL.

*

Dziś w nocy, 9 sierpnia, na godz. 23 lewackie bojówki przygotowują zadymę pod Pałacem. Pozwolenie wydało miasto Warszawa. To samo, które Ruchowi 10 Kwietnia zabroniło rysowania kredą na chodniku obrysu Tu-154.

Demonstrację, w ramach której wg organizatorów może dojść do przeniesienia krzyża i zakłócenia spokoju, organizatuje Domink 'Rambo' Taras, 22-latek, który umieszcza w internecie swoje zdjęcia z bronią:

http://lh6.ggpht.com/_TiJS2U_FYT8/TF4KGW-yApI/AAAAAAAAABc/txp9655HjaI/s512/ grono_78334881.jpg
http://lh3.ggpht.com/_TiJS2U_FYT8/TF4KGOVQ7MI/AAAAAAAAABY/1H4R7TKQ7uA/grono _76768382.jpg
http://lh4.ggpht.com/_TiJS2U_FYT8/TF4KGFiZsaI/AAAAAAAAABU/SjPaeSfeZ1A/grono _76768381.jpg

Pomysł Tarasa uzyskał aprobatę władz Warszawy. Władze nie dopatrzyły się zagrożenia porządku publicznego ani bezpieczeństwa w zgromadzeniu organizowanym przez niego 9 sierpnia, o godz. 23.

Władze miasta i stołecznej policji nie odbierają telefonów od dziennikarzy, nie odpowiadają na liczne protesty ze strony grup i osób prywatnych. Nie ma odpowiedzi na pytanie jakim cudem zadyma grożąca zdrowiu i życiu dostaje pozwolenie na godz. 23 w Strefie Zero.

A media dominujące rżną głupa. Manipulują, zamilczają, odwracają uwagę. Zanim uwierzycie w propagandowe migawki, w mantrowanie, że to wojna polityczna, przyjdźcie i zobaczcie, co tam się dzieje. Spójrzcie w oczy ludziom spod krzyża zanim wydacie sąd na podstawie propagandy.

Byłam, widziałam. Dzisiejsza Polska to nie demokracja, to nie państwo prawa.

Proszę Państwa o Różaniec w intencji bezpieczeństwa osób pod krzyżem.

Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie.

Joanna Najfeld

Poniżej kilka relacji świadków sprzed kilku dni. Tylko z jednego forum:

'Byłem całą noc pod krzyżem. Panie i Panowie, wychodzi, że to już. Całą noc kilkanaście do trzydziestu modlących się spokojnie ludzi było zaczepianych, popychanych, obarażanych, czasem też opluwanych przez kilkudziesięciu agresywnych, pijanych mętów. Było nas tam partem kilku mężczyzn w pełni sił -zwyczajnie nie dawaliśmy rady być w każdym miejscu, gdzie menel popychał czy obrażał kobietę albo mężczyznę o kulach. Gliniarze stali w szpalerze kilka metrów od nas odmawiali interwencji, a nawet podania swoich numerów (mieli zielone kamizelki na mundurach). Kiedy dzwonilismy po patrol ten przyjeżdżał i legitymował wzywających. I cały czas konsekwentnie odmawiał jakiejkolwiek interwencji wobec wyjącej, machającej rekami, popychającej kobiety i staruszków pijanej tłuszczy. Jeden z pierwszej fali prowokatorów, jeszcze przed północą dał mi się wyprowadzić na bok (wcześniej proponował mi spotkanie za rogiem) W trakcie gadki przyznał, że jest z ABW. Gadał tak, że generalnie żadnych wątpliwości, że w istocie był z branży. Menelstwo zwinęło się o 4 rano, pół godziny póżniej gliniarze ze szpaleru zaczęli z nami rozmawiać. Zgodziliśmy się, żeby usatwili ciężki płot odgradzający dziedziniec pałacu od chodnika z okienkiem przy samym krzyżu. W trakcie przesuwania rzeczy, żeby im to umożliwić na środku chodnika położyliśmy tablice Ruchu 10 kwietnia. Na ten chodnik wjechał samochód z ulicy (zamkniętej dla rzuchu z wyjątkiem służb) i przejechał po tablicach. Kiedy wracał kilka minut póżniej (już ulicą), zauważyłem, że za kierownicą siedzi gliniarz w niebieskiej koszuli policyjnej (czyli nie oficer). Dziś wieczorem znowu tam będę, Panowie, kto może, niech przychodzi każdy mężczyzna jest tam na wagę złota'

'policja wzywana po kilka razy nic sobie z tych wezwań nie robi, a jak już jest na miejscu to nie reaguje. Ok. 16 było w miarę spokojnie. Kiedy wróciłem koło 17 zaczęło zbierać się mnóstwo bydła. Jeżeli choć cześć tych prowokatorów jest z ABW to naprawdę jesteśmy w latach 80.'

'Byłem teraz. I jest rzeczywiście źle, jakieś półtorej godziny, czas spędziłem głównie na modlitwie. Jest sporo wyszczekanej młodzieży, kilku komuchów, ktoś rzucił w osobę przede mną gumą do żucia przy mnie (zza moich pleców) Najgorzej ze kurna nie widać kto gdzie bo wszyscy stoją naokoło krzyża i jak się człowiek w sumie skupi na modlitwie, no wracałem totalnie w***wiony. Zupełna bezsilność, a policja tam chyba jest tylko po to, coby jak już komuś nerwy puszczą i zapi***oli takiemu prowokatorowi to żeby wtedy interweniować. młodzi gniewni trzymali transparenty : precz z krzyżem, krzyż jest niezły ale lepsza by była fontanna, i jakieś duże gówno, coś o Jarosławie. Oni tam zostaną pewnie niestety na noc, oni mają wakacje. Dla nich to jest świetna impreza, zabawa.'

'byłem wczoraj wieczorem pod krzyżem. pijane ścierwo wyrwało starszej pani brutalnie parasol. jakaś młoda osoba rzuciła głośne je*ać krzyż, nachlane tłuściochy zaczepiały ludzi modlących się pod krzyżem z tekstem co to za przedstawienie?. normalnie nowy naród palikocki.'

'Wczoraj widziałem jak strażnicy miejscy dali kilka butelek z wodą tym, którzy zaintonowali zabrać krzyż czy coś w tym stylu. Upał był straszny, stali starzy ludzie, staruszki ledwie trzymające się na nogach nawet, i nie widziałem, żeby której dali choć kroplę wody. Prowokatorom dali. Przygnębiające.'

 
Teraz mamy już prawdziwą wojnę PDF Drukuj Email
piątek, 30 lipca 2010 02:19

R.Broda –zapisek161 – 30 lipca 2010

 


Teraz mamy już prawdziwą wojnę

Minęło już blisko pięć miesięcy od tragicznego 10 kwietnia 2010, dnia smoleńskiej katastrofy. Historyczna waga i symbolika tego wydarzenia, z całym wyczuwalnym dotykiem jego ponadludzkiego wymiaru i doniosłości dla losów Polski, nakazywały trwać w kwarantannie milczenia, by czegoś nie zepsuć niepotrzebnym słowem, źle skierowaną wyobraźnią, czy brakiem wrażliwości na ból tych, którzy najbardziej bezpośrednio zostali dotknięci. W międzyczasie straszliwa w skutkach powódź zanurzyła dużą część narodu w troskach o dalszy byt i odnalezienie drogi do minimalnej choćby stabilizacji codziennego trwania. Wyborczy wynik dopełnił pasma kataklizmów, a ponura masowa demonstracja braku wrażliwości większości Polaków na sprawy najistotniejsze dla Polski, czyni dzień  4 lipca 2010 dniem szczególnym - dla mnie jest to koniec złudzeń i początek prawdziwej wojny; tej wojny, którą nam w różnych groźnych, lub bardziej subtelnych formach natrętnie zapowiadano.
Wyzwanie wojenne wymaga nowego spojrzenia na sprawy polskie, z pełniejszą i bardziej realistyczną niż dotychczas świadomością, że w tym wyzwaniu mamy nadzwyczaj licznych przeciwników wewnątrz Polski. Mamy więc etap dziwnej wojny domowej, w której podstawowym działaniem staje się walka o świadomość. Tej walki nie da się wygrać w sposób rozłożony w czasie, licząc na to, że ludzie doznają kiedyś olśnienia, zrozumieją zagrożenia i dojrzeją do wyborczej jedności. Tym bardziej nie da się tego wygrać snując plany o edukacji młodzieży, o wychowaniu w rodzinie, o rozwijaniu organizacji młodzieżowych, o wysyłaniu w teren emisariuszy, którzy nieśliby kaganiec prawdy o wolności suwerenności i niepodległości. To wszystko trzeba robić, ale ze świadomością, że strona przeciwna ma o wiele bardziej efektywne narzędzia i jest tak skuteczna, że upływający czas tylko pogarsza sytuację. My mamy o wiele trudniejsze wyzwanie, bo prawda jest o wiele bardziej skomplikowana i wymagająca myślenia, a atrakcyjną staje się dopiero w odległej perspektywie, gdy coś skłania, lub zmusza nas do podsumowań. Zło jest atrakcyjne doraźnie, dysponujące ofertą szybkiej konsumpcji, łatwo demoralizujące i preferujące stan leniwej bezmyślności - skutki ujawniają się z pewnym opóźnieniem, a te bardziej rozległe, sięgające podstaw bytu narodu, dopiero wtedy, gdy jest za późno, by zapobiec katastrofie. Dlatego czekająca nas walka wymaga działań szybkich i zdecydowanych, tak jak w prawdziwej wojnie; trzeba się nawet liczyć z tym, że stan napięcia przekroczy psychiczną odporność ludzi i "brat powstanie przeciw bratu", jak wieszczą słowa proroctw.
Kolejny znakomity wywiad Jarosława M.Rymkiewicza [Rzeczpospolita,17/18 lipca,2010] podsumowuje stan spraw po wyborach i wpada w moje emocje razem ze wszystkimi jego realistycznymi i pesymistycznymi konkluzjami. Wywiad dotyczy koncepcji, według której istota polskiej odrębności ukształtowała się na przełomie XV i XVI wieku jako nadrzędne umiłowanie wolności, stające się podstawową racją bytu każdego Polaka w ramach wspólnoty narodowej. Historia Samuela Zborowskiego godzącego się z wyrokiem śmierci w imię obrony własnej wolności stanowi kanwę tego wywiadu i zapowiedź najnowszej książki autora. Jeszcze, niestety, nie znalazłem jej w krakowskich księgarniach; także poematu J.Słowackiego p.t. "Samuel Zborowski" nie mogłem znaleźć, ale wkrótce na pewno się to uda. W końcówce wywiadu Rymkiewicz nawiązuje do współczesności i optymistycznie stwierdza, że te blisko 8 milionów wyborców, którzy głosowali na J.Kaczyńskiego, to zupełnie wystarczająco liczny naród, na którym można i warto się oprzeć. Cała reszta może nas nie obchodzić i powinniśmy ich traktować z pełną obojętnością; oni sami wyzuli się z tego, co w polskości jest najważniejsze.
Ta prosta, chociaż okrutna konkluzja, mocno wpasowała się w moje postanowienia po wyborach i nawet podziałała na mnie kojąco. Rzeczywiście, przecież nie można przez 21 lat bezowocnie argumentować i tłumaczyć ludziom, że sprawy Polski idą w całkiem złą stronę i doznawać tych samych rozczarowań w kolejnych wyborach. Dzieją się sprawy o fundamentalnym znaczeniu dla przyszłości Polski, dla jej przetrwania, a wykształceni ludzie z ambicjami do bycia częścią elity, są zupełnie obojętni, nawet nie starcza im wyobraźni, by dostrzec niebezpieczeństwa, które wcześniej, czy później dotkną bezpośrednio także ich osobistych losów. Nie rozumiem sposobu rozumowania moich kolegów ze środowisk naukowych, zwłaszcza tych ze szczególnie bliskiego mi środowiska fizyków, bo nawet tych skutków, które bezpośrednio ich dotykają, zdają się nie kojarzyć z przyczynami. Materialna degradacja naszych dziedzin dokonana decyzjami dokładnie tych sił politycznych, na które oddają swoje głosy, nie budzi żadnej refleksji. Nastąpiła jakaś daleko posunięta obojętność owiec prowadzonych na rzeź, którym nawet nie można pomóc - idą bezmyślnie za baranami przewodnikami i będą za nimi skakać w przepaść.  Tym bardziej nie dostrzegają szerszych zagrożeń, które wprost zmierzają do unicestwienia państwa i rozpłynięcia się w obszarze zamieszkałym przez ludzi całkowicie ubezwłasnowolnionych. Symptomy nowego i wszechogarniającego totalitaryzmu stają się już niemal dotykalne.
Dlatego dzisiaj przyjmuję tę postawę, którą brutalnie wyraził J.M.Rymkiewicz przypominając legionowe zawołanie: " j..... was pies!" i ochłodziłem do minimum swoje relacje z wieloma znajomymi. Najciekawszą sprawą w tym całym zjawisku jest dla mnie niezwykła wprost wrażliwość tych ludzi na podejrzenia kwestionujące ich polskość i patriotyzm - oni naprawdę chcieliby być wciąż uznawani za patriotów i katolików; być może w tym tkwi szczypta nadziei, że zaczną zastanawiać się nad sensem patriotyzmu.
Doskonale zrozumiałem uwarunkowania, które kazały J.Kaczyńskiemu zrezygnować z nawiązywania do tragedii smoleńskiej w czasie kampanii wyborczej. Z tego zrozumienia także wynika pełna akceptacja dla działań po wyborach, zmierzających do wysunięcia tej sprawy na najważniejszą pozycję w dyskursie politycznym. Bo to jest sprawa najważniejsza i jej ranga musi być doceniona przez każdego, kto chce być członkiem polskiego narodu.
Dzisiaj już nie trzeba, a nawet nie wolno hamować się i trzeba mówić prostym tekstem. Każdy ma do tego prawo i nie ma żadnego znaczenia fakt, że być może tak jak w przypadku Katynia nigdy nie uzyskamy dowodów pozwalających na prawomocne potwierdzenie faktów. Mimo wszystko, ta z górą trzymiesięczna cisza była bardzo pożyteczna. W czasie jej długiego trwania ujawniło się w jak niebezpiecznie jałową stronę idą sprawy, gdy otoczone są milczeniem komfortowym dla śledczych, którzy mają zgoła inne zadanie niż poszukiwanie prawdy. Ja też wkomponowałem się w tę ciszę i powstrzymałem się od jednoznacznych sugestii i stwierdzeń, chociaż przyznam, że od samego początku, od 10 kwietnia, chciałem wraz z innymi wykrzyczeć w internecie, że był to okrutny zamach likwidujący większość polskiej państwowej elity i nawiązujący z premedytacją do zbrodni katyńskiej. Ci, którzy zginęli byli główną przeszkodą w zniewalaniu Polski. Słyszeliśmy wielokrotnie w publicznych wystąpieniach wielu polityków wewnątrz Polski i zza granicy, jak bardzo przeszkadzają, a były zapowiedzi, których trudno nie kojarzyć z tym, co się stało.

Teraz, po okresie chaosu informacyjnego i towarzyszącym mu milczeniu, mamy już do dyspozycji ogromną ilość faktów związanych z katastrofą smoleńską, niestety większości z nich nie możemy przyjąć, jako potwierdzonych, czy w pełni prawdziwych. Fakty te są roztrząsane, wiązane w związki przyczynowo-skutkowe i analizowane przez wielu dociekliwych ludzi, głównie amatorów, którzy wielowątkowo pracują nad tym, co jest dostępne. Dzięki tym ludziom mamy do dyspozycji obszerny materiał dający możliwość porównania z tym, co do nas dociera oficjalnie, a wynika z tego niepokój, że wiele podstawowych pytań w ogóle nie jest stawianych publicznie. Nie ma potrzeby, bo powtarzać to wszystkiego, co krąży w internecie, bo każdy zainteresowany wielokrotnie miał już możliwość zobaczyć, przeczytać i usłyszeć najróżniejsze wątpliwości. Wśród wielu zasadniczych pytań jest też to podstawowe, które jest podnoszone w  internetowych tekstach, ale nie pojawia się w oficjalnym dyskursie publicznym: dlaczego, mimo niezbyt dużej prędkości, amortyzowanej dodatkowo płaskim lotem ścinającym drzewa, samolot tak kompletnie się rozbił, a kokpit w ogóle zniknął - co się naprawdę stało, gdzie są jego fragmenty? Czy sekcje zwłok przeprowadzone w Polsce mogą wykazać ślady, które wskażą na eksplozję bomby paliwowo-powietrznej? Czy na podstawie rozrzutu szczątków samolotu eksperci nie mogą definitywnie określić, że miała miejsce eksplozja, lub jej nie było?
W aktualnym stanie spraw można podejść do katastrofy całkiem inaczej. Można stwierdzić ogólnie, że dociera do nas wiele faktów, które są sprzeczne z wersją przypadkowej i nieszczęśliwej katastrofy lotniczej spowodowanej różnymi złożonymi przyczynami - nie wiemy jednak, które z tych faktów są prawdziwe i na ile kompletna jest nasza wiedza. Możemy wobec tego  pominąć to wszystko, co nam dotychczas przekazano i wszystko odrzucić jako całkowicie niepewne fakty - w istocie żaden z nich nie jest potrzebny, bo twarde wnioski można ustalić na podstawie tego, co już dzisiaj jest pewne - pewne, bo sami osobiście to widzieliśmy i słyszeliśmy. Pewne są następujące fakty:

  1. Od momentu katastrofy szerokim strumieniem płynęły z Rosji różne informacje, które szybko okazywały się być nieprawdziwe. Była to klasyczna dezinformacja sterowana centralnie i zmierzająca do wywołania chaosu poznawczego. Objęcie przez premiera V.Putina przewodnictwa komisji śledczej wyklucza, by taka akcja dezinformacyjna mogła się dziać bez jego zgody. W systemie politycznym Rosji jest to wykluczone i o wiele bardziej prawdopodobna jest tutaj inspiracja Putina.
  2. Równolegle już w dniu katastrofy pojawiła się teza o winie pilotów. Teza ta została w Polsce natychmiast wsparta przez szczególnie aktywnych komentatorów występujących w roli ekspertów i mających prawdopodobnie silne związki z WSI. Środowisko Gazety Wyborczej, wyjątkowo nieprzyjazne Polsce, intensywnie lansuje tezę winy pilotów od bardzo dawna, a minister spraw zagranicznych R.Sikorski propaguje ją na zewnątrz Polski (wywiad w CNN).
  3. Strona rosyjska od początku zaciera ślady, które są niezwykle istotne w wyjaśnianiu katastrofy. O tym, jak wygląda to zacieranie śladów w wielu technicznych detalach związanych z katastrofą nie wiemy niczego, tutaj musimy opierać się wyłącznie na domysłach. Wiemy natomiast o zaniedbaniach i zupełnie skandalicznych działaniach, które były oficjalnie podane do publicznej wiadomości. Chodzi o karygodnie beztroskie potraktowanie szczątków samolotu i wszystkich elementów rozrzuconych na miejscu katastrofy, łącznie ze szczątkami ofiar. Pobieżne zebranie głównych fragmentów wraku samolotu, brak zabezpieczenia terenu katastrofy i dopuszczenie na miejsce zupełnie przypadkowych ludzi, wreszcie wycięcie drzew i zrównanie terenu ciężkim sprzętem, to zupełnie jednoznaczne i mrożące krew w żyłach zachowanie, na które w ogóle nie było reakcji ze strony polskich instytucji państwowych. W istocie to łatwo dostrzegalne, bezprecedensowe zachowanie kompletnie nie przystaje do skali i wagi wydarzenia. Pozwala ono sądzić, że zacieranie śladów odbywa się cały czas, a już teraz upłynął czas dostatecznie długi, by nie przeoczyć żadnego detalu.  Ci w Polsce, którzy "cierpliwie czekają" na wyniki śledztwa i ganią niecierpliwość innych, w ogóle nie są zaniepokojeni tym, że upływający czas może być czasem zacierania śladów.
  4. Niemniej ważne są fakty obserwowane bezpośrednio w Polsce. Można je podsumować lapidarną konkluzją, że wszystkie zaniedbania, beztroska, formalne wymówki o rzekomych ograniczeniach prawnych i zdanie się na  upływający czas ze strony odpowiedzialnych władz państwowych wskazują na ich ewidentne zainteresowanie taką sytuacją, w której nigdy nie nastąpi wyjaśnienie okoliczności i przyczyn katastrofy - są ewidentnie zainteresowani procesem, w którym utrudnia się dojście do prawdy. Szczególnie znamienny jest tutaj brak jakiejkolwiek reakcji na skandaliczne postępowanie Rosjan zacierających ślady katastrofy, przetrzymujących ponad miarę oryginały czarnych skrzynek, skutecznie blokujących wszelkie materiały dokumentalne związane z przebiegiem wydarzenia ze strony wieży kontrolnej, z ruchem innych samolotów na lotnisku...etc. Oddanie sprawy w całości w ręce Rosjan i nie podjęcie choćby próby kontroli nad tym co się dzieje, jest bezprecedensową decyzją władz nominalnie wciąż jeszcze suwerennego państwa.

 

Rosjanie doskonale wiedzą, że nasze historyczne doświadczenia postawiły ich automatycznie w roli pierwszych podejrzanych w kwestii sprawstwa katastrofy smoleńskiej. Tym bardziej bliskość Katynia i kontekst z tym związany czyni takie podejrzenia całkowicie naturalnymi. Dlatego władze Rosji postępowałyby całkiem inaczej w sytuacji zupełnie przypadkowej tragicznej katastrofy polskiego samolotu z tak ważnymi dla polskiej państwowości ofiarami; postępowałyby inaczej zarówno wobec Polaków, jak i wobec opinii światowej. Mielibyśmy do czynienia z pełnym otwarciem śledztwa z udziałem Polaków i międzynarodowych ekspertów. Nie byłoby żadnych zaniedbań, bo w sprawach o wadze państwowej Rosjanie są wyjątkowo zdyscyplinowani i potrafią wymusić perfekcyjny porządek. To, co się dzieje od 10 kwietnia jest całkowitym zaprzeczeniem takiego postępowania. Gdyby wnioskować wprost, trzeba by zwrócić też uwagę na bezczelność i brak wstydu z jakim ujawnia się publicznie to odwrotne postępowanie strony rosyjskiej. Te "błędy", "zaniedbania", zacieranie śladów i zawłaszczenie śledztwa  mają charakter niezwykle demonstracyjny i należy domniemywać premedytację w takim sposobie postępowania. Są więc podstawy, by wnioskować, że władze Rosji nie tylko są winne; te władze chcą byśmy o tym wiedzieli, że oni w tej katastrofie mają swój znaczący udział. Chcą byśmy to wiedzieli, ale nie mogli niczego udowodnić. Chcą byśmy przypomnieli sobie, do czego przywódcy Rosji są zdolni i byśmy zauważyli, że oni tę 70 rocznicę Katynia "uczcili" likwidacją blisko setki najważniejszych dla Polski ludzi. Chcieli nam pokazać, że pora się poddać i wybić sobie z głowy mrzonki o niepodległości, bo nie cofną się przed niczym.
Nie napisałem niczego nowego, prawdopodobnie konkluzje wielu Polaków są dzisiaj podobne, więc podsumuję moje wnioski i oceny, do których nie tylko mam prawo, ale o których słuszności jestem dzisiaj głęboko przekonany.

  1. Katastrofa lotnicza w Smoleńsku, w dniu 10 kwietnia 2010 była zamachem, w którym zlikwidowano najważniejszą część polskiej elity państwowej, aby usunąć główną przeszkodę w realizacji działań pozbawiających Polskę suwerenności politycznej i ekonomicznej.
  2. W planowaniu zamachu, w podjęciu decyzji o jego przeprowadzeniu, w jego realizacji, a następnie w zacieraniu śladów uniemożliwiającym odkrycie prawdy uczestniczyły nieznane dotąd osoby związane z władzami Rosji i ze wspólnikami z Polski.
  3. Nie wiemy, czy uda się zidentyfikować pełną prawdę o tym dziejowym wydarzeniu, ale nadrzędnym obowiązkiem każdego Polaka jest uczestnictwo w poszukiwaniu prawdy i wspieranie wszystkich, którzy działają w tym kierunku.
  4. Dla Polaków, którzy nie wzięli udziału w wyborach prezydenckich, lub głosowali na B.Komorowskiego, dzień 4 lipca 2010 stał się dniem hańby, który będzie dla nich bolesnym obciążeniem, gdy prawda o zamachu stanie się publiczna. Obciążenie będzie się wiązało ze świadomością, że swoją postawą utrudnili dojście do prawdy o jednym z najważniejszych i najbardziej drastycznych wydarzeń w historii Polski.

Nazwisko B.Komorowskiego wymieniam z premedytacją, bo jego rola w politycznych wydarzeniach ostatnich 20 lat polskiej historii, jest szczególna. Nie twierdzę, bo nie mam ku temu podstaw, że B.Komorowski uczestniczył w realizacji zamachu, ale na tej samej zasadzie też  tego nie wykluczam. Twierdzę natomiast, że prezydent elekt jest jedną z najbardziej obrzydliwych postaci polskiej sceny publicznej, a jego postępowanie, czyny i wypowiedzi zrównują jego sylwetkę z postacią generała W.Jaruzelskego. Nie miejsce tutaj, by uzasadniać tę analogię, natomiast przypomnę tylko okoliczność związaną z katastrofą smoleńską, która nie jest przypominana, a na mnie zrobiła wstrząsające wrażenie. Mianowicie,  w kilka godzin po katastrofie, gdy wszyscy normalni Polacy byli kompletnie i głęboko porażeni informacjami o zaistniałej niewyobrażalnej tragedii, B.Komorowski w telewizji odpowiadał na pytanie dziennikarki. Pytanie, tak jak je pamiętam, brzmiało: Czy wobec szczególnie dotkliwych strat, jakie poniosła opozycyjna partia PIS, wasze postępowanie uwzględni tę sytuację i potraktuje swoich oponentów z pewnym współczuciem? Mimo, że nie spodziewałem się po Komorowskim niczego poza próbą uniknięcia odpowiedzi wprost, to co usłyszałem zaskoczyło mnie całkowicie. On odpowiedział: W polityce nie ma miejsca na współczucie. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że stało się tak, jak sobie wymarzył - droga do prezydentury otwarta, a cynizm tej postawy zamknął na zawsze możliwość akceptacji tego człowieka w życiu publicznym Polski. Od momentu zaprzysiężenia B.Komorowskiego na prezydenta RP będę odliczał dni do jego odwołania - myślę, że to nastąpi w związku z prawdą o katastrofie smoleńskiej.

Do tego długiego tekstu dołączę jeszcze dwie sprawy dotykające aktualnych wydarzeń.
Pierwsza wiąże się z Zespołem Sejmowym d/s wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. Powołanie tego zespołu już wywołało pozytywne, choć jeszcze niemrawe działania w stronę prawdy. Przykrą, natomiast, okolicznością jest negatywna postawa kilku członków rodzin ofiar, którzy mimo pozytywnego nastawienia większości innych rodzin, hałaśliwie protestują przeciw działaniom zespołu. Myślę, że tę sytuację mogłoby zamknąć krótkie oświadczenie Zespołu, na przykład o takiej treści:
" Przychylając się do wypowiadanych publicznie życzeń rodzin kilku ofiar katastrofy smoleńskiej, które wyrażają zastrzeżenia i niechęć do działań naszego zespołu w poszukiwaniu prawdy o katastrofie, oświadczamy, że w naszych dociekaniach nie będziemy się zajmować żadnymi informacjami dotyczącymi losu tych konkretnych ofiar.  Uwzględniając aktualne życzenie rodzin trojga ofiar przyjmujemy, że w tych trzech przypadkach nasze wysiłki w poszukiwaniu prawdy nie są pożądane. Wobec tego nasza praca skupi się na wyjaśnianiu losu 93 innych ofiar. Prosimy inne rodziny, które ewentualnie także nie są zainteresowane pracą Zespołu o zgłoszenie swoich zastrzeżeń, które będą w podobnym trybie uwzględnione."

Druga sprawa wiąże się z palącą potrzebą nadania wymiaru międzynarodowego sprawie katastrofy smoleńskiej. Gdyby naród Polski był zjednoczony wokół tej sprawy, moglibyśmy dać sobie sami radę, ale tak nie jest i bez pomocy z zewnątrz nie uda się wyjaśnić katastrofy.
Dlatego z radością przywitałem inicjatywę członka Izby Reprezentantów w Kongresie USA Petera Kinga występującego o uchwalenie Rezolucji Kongresu domagającej się międzynarodowego śledztwa w sprawie katastrofy. Przypuszczam, że byłem jednym z wielu, którzy podziękowali P.Kingowi i wsparli jego działania w tej sprawie. Do niniejszej wypowiedzi dołączam tekst mojego listu, który wystosowałem elektronicznie do Petera Kinga i kopię jego odpowiedzi, którą otrzymałem w dniu następnym. Prawdopodobnie ta odpowiedź jest standartowa, ale i tak przytaczam ją, by podkreślić wielką różnicę z sytuacją w Polsce, gdzie parlamentarzyści praktycznie nigdy nie odpowiadają na maile, a nawet na poważne listy przekazywane zwykłą pocztą. Podaję mój list do publicznej wiadomości, aby zachęcić Polaków z USA do wspierania tak życzliwych dla Polski i prawdy polityków, jak Peter King. Jest to zresztą częściowe wypełnienie zawartych w liście moich obietnic wobec adresata.

 
List do Petera T. Kinga PDF Drukuj Email
piątek, 30 lipca 2010 02:27

prof. dr hab. Rafał Broda                                        July, 18, 2010
Armii Krajowej 77/9
30-150 Kraków, Poland

 

The Honorable Peter T. King
United States House of Representatives

 

Dear Mr. King,

I want to express my sincere gratitutde for Your thoughtful and most important initiative of the US House of Representatives Resolution calling for an international investigation of the TU-154 polish aircraft crash that took place at the Smolensk airport on April 10, 2010.
This tragic event in which President of the Polish Republic perished along with his wife and 94 highest ranking elite people is more than symbolically related to the crime committed by Soviet leaders 70 years earlier and commonly recognized under the horrifying name Katyń of the place located near Smolensk.
In Katyń many thousends of polish elite people were exterminated by cold-blooded shots in the back-head which was a premeditated action aiming to install the soviet political system in the postwar Poland. Recognizing that during the 1939/45 war years, in parallel and horribly efficient action the German occupational forces also exterminated massive numbers of polish elite people from all areas vital for the existence of our nation, it is easy to understand our present difficulties and justify our sensitivity. In fact the historical experience gives us particular right to search for the full truth taking into account all possible scenarios that can be considered to explain this tragic and mysterious airplane crash on April 10, 2010.
More than three months after the event we know practically nothing. There are no facts that cannot be questionned or changed in the future; instead we are flooded by an unprecedented disinformation which apparently is produced and fully controlled by the Russian side. This shocking behavior of the Russian investigators headed by the Russian Prime Minister Vladimir Putin gives rise to worrying suspicions and thoughts realted to the Katyń crime; they are even enhanced realizing Mr. Putin's ties with the organization which executed the crime of 1940. We are obliged to require an honest truth finding investigation. The impact of lies in the case of Katyń was destructive for many generations for everybody, not only for the Polish people. Therefore I am impressed by Your initiative Mr.King as it emphasizes the importance of the truth in multilateral relations which aim for the better world. The present turn of events indicates that unfortunately also within Poland we have powerful people that clearly try to slow down the investigation. This also adds to the analogy with the Katyń 1940 crime and similarly as then any help from outside is vital in revealing the true facts.
I sincerely hope that You receive from Poland many similar letters expressing an appreciation of Your action, especially from those who signed early after the April 10, as I did, a letter of Prof. J.Trznadel calling already then for an international investigation.

Let me add a more personal comment clarifying my identification. I am professor in the field of low energy nuclear physics fully focused on basic research. Since my first visit in the US in 1979 I had for nearly 30 years a very fruitful scientific collaboration with my american friends and after long, nearly two years stay in 1982/84 I was practically every year visiting US, often for extended stays. In the same time I was always very much interested in politics which remains so much vital for Polands freedom. It was a pleasure to witness then the Presidency of great Ronald Reagan although after him the political line of Republicans became much less clear to me. Yet, before my departure from the US to Poland in 1984, I did address President Reagan with a gratifying letter and I always hoped that his heritage will be continued by successors. Your Mr. King overall standing for the truth in politics is remarkable return to this heritage.
I thank You again and wish You full success with the Resolution as well as  in many other future political actions. I promise to look for a broad support of Your activities within a circle of my friends in the USA, including many of those with Polish roots.

Sincerely Yours

Rafał Broda

 

Odpowiedź Petera Kinga:

 

I am in receipt of your recent e-mail and appreciate you taking the time to contact my office.

I receive over a thousand phone calls, letters and e-mails every day. While I make it a point to read every contact that comes through my office, I cannot always respond to each one but I certainly will do my best.

Please be assured that your e-mail is important to me and that I will do all I can to address your concerns.

All the best.


Pete King

-----Original Message-----
From: "Web forms" < Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. >
Sent: 7/20/2010 11:05:06 AM
To: " Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. " < Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. >
Cc:
Subject:  Contact Congressman (Congress Resolution on international investigation of plane crash April 10 2010)

 
Polskie Wici, Powered by Joomla! and designed by SiteGround web hosting